Niemniej od początku tego roku postanowiłam spisywać tytuły skończonych lektur, chociażby z ciekawości- ile uda mi się "wycisnąć", pomimo ograniczonego czasu wolnego. Poza tym jestem ciekawa w jaki wzór ułożą się tytuły i co o mnie powiedzą.
Przed Dzióbkiem czytałam namiętnie i nałogowo. Miałam też czas na seriale, które wręcz wydzielaliśmy sobie z Graczem, jak najlepsze czekoladki po Bożym Narodzeniu... Oszczędzaliśmy odcinki ulubionych perełek serialowych- takie już mamy charaktery. Ale dziś chciałam o książkach!
Od początku roku udało mi się przeczytać kilka pozycji,jednak nie ma wśród nich żadnego klucza, poza jednym małym tropem. Głównie czytałam tytuły od sasa, do lasa, ale i tak jestem szczęśliwa, że udało mi się skończyć aż tyle książek! Oto mój zimowy urobek czytelniczy:
Kolejna, przeczytana błyskawicznie to książkowe "przedłużenie" świetnego i zabawnego bloga Michaliny Grzesiak- "Krystyno, nie denerwuj matki". Zbiór prześmiesznych a czasem zaskakująco dojrzałych refleksji na temat macierzyństwa, w sam raz dla zmęczonej młodej matki! Polecam w celu przewietrzenia umysłu z nadmiaru oczekiwań i zarzuconych sobie na plecy wymagań.
Dla równowagi przeczytałam też bardzo ciężką i mroczną opowieść byłego agenta FBI i policyjnego profilera ścigającego seryjnych morderców- "Mindhuntera" J. Douglasa i M. Olshakera. Brutalne opisy morderstw i okrucieństw nie są może najlepszą lekturą przed snem... Na pewno nie budują zaufania do otoczenia i nie wiem czy mój syn będzie mógł sam pobiec na plac zabaw... Na podstawie wspomnień Douglasa Netflix nakręcił serial, ale nie miałam jeszcze styczności z tą produkcją.
W ubiegłym roku przeczytałam powieść w podobnym, pesymistycznym tonie- "Historię pszczół" M. Lunde. Nie jest to najlepsza lektura dla młodych rodziców, karze mocno się zastanowić nad tym, jaki świat zostawiamy swoim dzieciom. Niemniej warto czasem zafundować sobie taki brutalny intelektualny prysznic.
Mam nadzieję, że pod koniec marca będę mogła zamieścić jakieś polecenia książek do przeczytania. Na razie rozpoczęłam lekturę jednej, opasłej i feminizującej powieści! Na pewno zaprezentuję ją na blogu!