Witajcie,
Ileż to razy już zaczynałam... Powinnam mieć na drugie imię słomiany
zapał...
Zaczynałam i próbowałam blogować, ale zwykle brakowało mi samozaparcia,
tematów i pomysł palił na panewce.
W ostatnim czasie nie zaszła może we mnie żadna
magiczna przemiana, natomiast moje życie zmieniło się diametralnie! Mój
nieoceniony mąż, nazwijmy go, nie bez kozery- Graczem, całkiem trafnie
diagnozował mój problem, jako brak hobby. Długo, naprawdę długo szukałam, aż
pół roku temu znalazłam, a teraz chwilowo moje hobby śpi. Moja pasja jest
dorodnym chłopcem, nazwijmy go po prostu Dzióbek.
I tu dochodzę do sedna sprawy- jestem teraz Kobietą Domową,
która siłą rzeczy, pogody, czwartego piętra bez windy i słabego kręgosłupa oraz
siłą wielkiej miłości do Dziecięcia utknęła trochę i w domu i w życiu. Jedyną
rozrywką w czasie tulenia synka do snu jest czytanie blogów, dostępne w
wygodnej formie na ekranie smartfona. Mój świat skurczył się mocno, a mąż, jak zwykle wspierający-
motywuje mnie niczym rasowy coach, twierdząc, że wyglądam jak bezdomny, nie
dbam o siebie jak inne kobiety na urlopie macierzyńskim(?!?!) i powinnam
poświęcać wolny czas na swoje pasje... Tak, Gracz to mężczyzna o niespotykanym
poczuciu humoru!
Drugi czynnik motywujący mnie do założenia bloga to już
czynnik wewnętrzny- niegdyś bardzo lubiłam pisać, w sferze nastoletnich marzeń
leżało pisanie zawodowe. Żałuję, że we właściwym czasie nie podążałąm za
marzeniami, ale może nie wszystko stracone?!
Wraz z pojawieniem się na świecie mojego Synka odczuwam nieco obsesyjną potrzebę dokumentowania i opisywania tego, jak wygląda świat teraz i jak wyglądał, kiedy sama byłam dzieckiem. Zaczęłam nawet spisywać coś w rodzaju sagi o moich dziadkach. Chcę pisać i utrwalać te ulotne momenty z naszego życia, stąd pomysł na pisanie bloga.
Wraz z pojawieniem się na świecie mojego Synka odczuwam nieco obsesyjną potrzebę dokumentowania i opisywania tego, jak wygląda świat teraz i jak wyglądał, kiedy sama byłam dzieckiem. Zaczęłam nawet spisywać coś w rodzaju sagi o moich dziadkach. Chcę pisać i utrwalać te ulotne momenty z naszego życia, stąd pomysł na pisanie bloga.
Trzecia wreszcie kwestia- chcę „wyjść”- z mojej strefy
komfortu, dresów, wygodnego kucyka i braku makijażu. Chcę wyjść do innych
matek, kobiet z mojego miasta. Mam ogromne obawy związane z bytnością mojego
dziecka w przestrzeni publicznej, nie dotyczące zarazków, ale jego postrzegania
przez innych. Wciąż mam wrażenie, że matka z wózkiem traktowana jest jak
zawalidroga.
Chcę pracować nad swoim podejściem, wizerunkiem i dobrym samopoczuciem, jednocześnie- być może wspierać w tym inne kobiety.
Chcę pracować nad swoim podejściem, wizerunkiem i dobrym samopoczuciem, jednocześnie- być może wspierać w tym inne kobiety.
Będziecie ze mną?
Marta
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz